LEPIEJ NIE PLANOWAĆ

Od 16 października oficjalnie chodzę do żłobka :). Jak na początki radzę sobie całkiem nieźle, nie płacze bez powodu, ładnie zjadam śniadania, obiadki. Do żłobka chodzę od poniedziałku do czwartku.  W poniedziałki od 10 do 12 a od wtorku do czwartku od 8 do 12. Miałem chodzić troszkę krócej ale Panie w żłobku poradziły mamie abym zostawał na obiadek. I w ten sposób uczę się troszkę samodzielności, bo z czasem samodzielnie będę zjadał obiad, na razie Panie mi pomagają. Jak zacznę raczkować i w miarę bezpiecznie będę umiał się przemieszczać to Panie w żłobku będą sadzały mnie na nocnik! Do dzieła! grawitacjo! daj luzu :). W każdy dzień gdy pogoda pozwoli to w planie dnia są spacery! I wszystko było by super ale w czwartek rozbolał mnie brzuszek, złapałem jakiegoś wirusa... dziś już czuje się lepiej, ale musiałem całkowicie zmienić swoje plany.... Dziś miałem bawić się na weselu cioci Dorotki a zamiast tańców mam łóżeczko :(. A jak ten tydzień wyglądał u mnie kilka zdjęć z telefonu mamy :).

 Pierwszy dzień w żłobku jestem na śniadanku :)
 Poczekalnia w żłobku, czekam aż mama pozbiera wszystkie nasze klamoty. Nie wiem kto bardziej przeżywa żłobek...ja czy mama :)
 Najlepiej zasypia się w aucie :)
 A w piątek na zajęciach u Pani Ewy testowałem nowe zabawki :) :) :)
 We wtorek jadę do babci Basi i prababci Heli z nowym nocnikiem. 
 Piątek.... jest kiepsko... nie dość że chudy jestem to jeszcze nie mam apetytu... 

Related Articles

0 komentarze:

Prześlij komentarz